Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parmezan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parmezan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 sierpnia 2013

Grzybowo-porowe orzotto z pęczaku (pęczakotto)

Czyli coś jak risotto, tylko z pęczaku. Kolejna inspiracja od Nigelli, na pewno też nie ostatnia.
Mama się ucieszyła, że wreszcie wyczyściłam zamrażarkę z opieniek. Kuba się ucieszył, że nie każę mu jeść pieczarek. Ja się ucieszyłam, bo ogólnie jestem wesoła. Kiedy gotuję.
I udało mi się namówić Kubę na zjedzenie pora, hooray!

Na 2 porcje:

  • pęczak dla 2 osób (pewnie z 200 g)
  • pół dużego pora - lub jeden mały
  • garść suszonych grzybów
  • garść świeżych grzybów lub mrożonych (mogą być pieczarki, ja użyłam opieńków. Najlepsze będą jakieś jadalne leśne.)
  • pół kieliszka wina (Nigella daje wino Marsala, ja miałam pod ręką różowe wino... Tak że tego. ;))
  • pół litra bulionu
  • 2 ząbki czosnku
  • parmezan
  • masło - do smażenia i do wmieszania na końcu (Nigella dała ricottę i chętnie bym wypróbowała taką opcję, gdyby w Biedrze mieli ten serek. Do Lidla miałam za daleko.)
  • sól (ewentualnie - bulion jest już przecież słony), pieprz
  • pietruszka - ja o niej zapomniałam i mimo to pęczakotto było delicją, ale na pewno z pietruszką byłoby bogatsze.
Zalewamy suszone grzyby wrzątkiem. Por kroimy w półplasterki i płuczemy (nie płuczę go nigdy przed krojeniem, bo i tak wcześniej nie da się dobrze usunąć piachu). Smażymy na rozgrzanym maśle, aż trochę zmięknie, i wrzucamy pęczak. Po krótkiej chwili dodajemy namoczone, pokrojone grzyby i wodę spod nich. Wlewamy wino, czekamy, aż odparuje, zalewamy całym bulionem na raz (a nie chochla po chochli, jak w risotto), przykrywamy, żeby pęczak spęczniał, jak mu każe nazwa.
W tym czasie na osobnej patelni podsmażamy na masełku pokrojone świeże lub mrożone grzyby z dodatkiem czosnku. Kiedy zmiękną, dodajemy je do pęczaku i przykrywamy całość do czasu, aż się wchłoną płyny. Na koniec posypujemy tartym parmezanem, pieprzem i pietruszką (jeśli o niej nie zapomnieliśmy) oraz dodajemy masło bądź ricottę.

Wygląda i smakuje bardzo... przaśnie (?)


sobota, 25 maja 2013

Makaron z grillowanymi szparagami i miętą

Wstyd się przyznać, ale w swoim, odziedziczonym po Babci, szparagoholizmie, dopiero w zeszłym tygodniu spróbowałam zielonych szparagów.
Chociaż w sumie nie wiem, czy to wstyd, bo zrobiły na mnie niespecjalne wrażenie. Białe są, według mnie, o wiele szlachetniejsze w smaku, za to zielone są łatwiejsze w obróbce i efektowniej wyglądają.
***
Północ to zła pora na pisanie notek, burczy mi w brzuchu i marzę o szynce szwarcwaldzkiej.

Na 2 porcje zużyłam:


  • 250 g makaronu (kokardki)
  • Pęczek zielonych szparagów
  • Kilka (czyli tyle, ile miałam aktualnie w lodówce:) ale najlepiej użyć tyle, ile szparagów w pęczku) plasterków szynki długodojrzewającej (boczek też byłby super)
  • Kilkanaście liści mięty
  • Kulkę mozzarelli
  • Biedrowy parmezan
  • 1-2 ząbki czosnku
  • Oliwę
  • sól i pieprz

    Makaron ugotowałam tak, jak się gotuje każdy makaron:)
    Na grillowej patelni rozgrzałam oliwę (niewielką ilość) i wrzuciłam na nią pokrojony czosnek.
    Szparagi umyłam i odłamałam twarde końcówki, (prawie) każdą sztukę owinęłam szynką, posoliłam i smażyłam na oliwie z czosnkiem ok. 10-15 minut, aż zmiękły. Kiedy trochę ostygły, pokroiłam je (nie odwijając z szynki) w dwucentymetrowe kawałki.
    Miętę drobno posiekałam, mozzarellę pokroiłam w kostkę. 
    Odcedzony makaron wrzuciłam na patelnię, na której smażyły się szparagi i dolałam trochę oliwy, na koniec dodałam do makaronu wszystkie pozostałe składniki i posypałam startym parmezanem.

    Szparagi nie mogą się doczekać dodania do makaronu:)



sobota, 18 maja 2013

Risotto szparagowe

Czekając na wiosnę, zawsze najbardziej cieszę się na sezonowe warzywa i owoce. I na bzy. I konwalie.
Teraz odliczam tygodnie do truskawek, ale mojej pierwszej wiosennej radości już się doczekałam. Szparagi. Tydzień temu wtargnęłam do warzywniaka i naładowałam sobie pełen koszyk tego dobrodziejstwa, niestety nadal mam niedosyt.
A o ile przyjemniej idzie się do pracy z michą pełną szparagowego risotto, zamiast z nudnymi kanapkami ;)

Na 2 nieduże porcje:

  • 100 g ryżu
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki masła
  • 4 grube szparagi
  • 1 litr wrzątku
  • 75 ml białego, wytrawnego wina
  • Parmezan (czytaj: "Parmezan" z Biedry:))
  • sól
Szparagi obrałam, pokroiłam w nieduże kawałki i wrzuciłam (bez delikatnych główek) do osolonego wrzątku. Gotowałam ok. 10 minut, pod koniec dodając główki.
W międzyczasie na maśle podsmażyłam czosnek i pokrojoną w kostkę cebulę, aż się zeszkliła. Doprawiłam ją solą, dodałam do tego nieugotowany ryż i mieszałam, na wolnym ogniu, dopóki nie zaczął robić się prawie przezroczysty. Wlałam białe wino i poczekałam, aż odparuje, następnie chochla po chochli dolewałam do ryżu wody, w której gotowały się szparagi. Kiedy ryż zmiękł, dodałam jeszcze trochę masła, ugotowane szparagi i posypałam startym parmezanem.



drukuj