Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śliwki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śliwki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lutego 2015

Owsiane racuchy

W opozycji do tłustych ostatków i do ostatniego mojego przepisu, dietetyczno-bezcukrowo-beztłuszczowymi racuchami zawiadamiam, że nie umarłam. Do kompletu modnych ostatnio przymiotników brakuje im tylko bezglutenowe i wegańskie, ale nie wymagajcie tego ode mnie w jednym przepisie, i tak dużym osiągnięciem było dla mnie wyzbycie się tłuszczu i cukru :)
Bardzo dobre na zimno i ciepło i dają to miłe poczucie, że się zrobiło coś dobrego dla wątroby.

Na ok. 10 placków

  • 2 jajka
  • 2 jabłka 
  • 3/4 szklanki (lub nieco więcej - w zależności od tego, jak duże były jajka i jabłka. Ciasto musi być gęste) błyskawicznych płatków owsianych
Jabłka umyć (koniecznie), obrać (niekoniecznie) i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Dodać jajka (umyte i rozbite), owies, dobrze wymieszać, odstawić na 10 minut,  żeby płatki wciągnęły wilgoć.
Rozgrzać nieprzywierającą patelnię, łyżką nakładać placki o średnicy 8-10 cm i grubości około 1 cm. Smażyć po 1-2 minuty z obu stron (aż będą rumiane), podawać np. z takim jogurtem:
  • 1 mały kubeczek naturalnego jogurtu
  • 10 suszonych śliwek
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
Śliwki pokroić w paski, dodać do jogurtu. Przyprawić cynamonem  i wymieszać. (Najlepszy jest, jak się przegryzie przez pół godziny, true story).



poniedziałek, 22 grudnia 2014

Pierogi

Czas, żeby do serii bożonarodzeniowych przepisów dołączył klasyk.
Klasyk, którego nigdy u nas w domu nie było na wigilię :) dopiero któryś ze Szwagrów wymamrotał coś tęsknym głosem, że owszem, nie pogardziłby.
Zgłosiłam się na ochotniczkę, mimo że to niesamowicie upierdliwe w wykonaniu danie, ale dla rozkoszowania się porządnymi ruskimi jestem w stanie to przecierpieć.
Ale żeby nie było za różowo, zawsze znajdzie się ktoś, kto ruskich nie lubi (Tata) i trzeba zrobić też kapuściano-grzybowe - zrobiłam i takie, a żeby nie były zbyt kwaśne, potraktowałam je szczodrą ilością masła i suszonych śliwek.
A tacie odłożyłam takie zupełnie zwykłe, jeno z kapusto i grzybami, tata owoców w konkretach nie uznaje.

Ciasto na ok. 50 pierogów:
  • 400 g mąki
  • 250-300 ml wrzątku
  • szczypta soli
  • łyżka oliwy
Mąkę wsypać do miski, dodać sól, zalać wrzątkiem (najpierw mniej, a jeśli ewidentnie nie będzie chciało z tego wyjść ciasto, można dolać), dolać oliwy i mieszać (najpierw łyżką! żebyście się mi tylko nie poparzyli przed świętami), aż zacznie się formować ciasto, następnie wyjąć je z miski i ugniatać je ręką, aż powstanie gładka kula. Jeśli ciasto się klei, dosypać mąki. 
Efektem końcowym ma być gładkie, jednolite ciasto, które nie będzie się do niczego kleiło.
Przykryć ściereczką i odstawić na godzinę, w tym czasie można przygotować farsze:

kapuściano-grzybowy ze śliwkami:
  • 450 g kiszonej kapusty
  • 1 szklanka suszonych grzybów (należy zalać je wrzątkiem i przykryć, niech dobrze nasiąkną. Nie wylewać naparu!)
  • 2 nieduże cebule
  • 2-3 łyżeczki kminku (według uznania)
  • 8-10 suszonych śliwek
  • 80 g masła
  • świeżo zmielony pieprz
  • ewentualnie sól
Cebulę drobno posiekać i zeszklić na 1 łyżce masła. 
Kapustę opłukać i drobno pokroić. Dorzucić do zeszklonej cebuli, chwilę podsmażyć i zalać wywarem spod grzybów. Same grzyby drobno pokroić i również dodać do kapusty. Doprawić kminkiem i pieprzem, dodać masło. Gotować na niedużym ogniu pod przykryciem 45-60 minut (aż kapusta zmięknie), sprawdzając co jakiś czas, czy się nie przypala. Pod koniec gotowania dodać drobno pokrojone śliwki.
Uprzedzając pytania - tak, można pominąć śliwki, o czym wspomniałam we wstępie :)

Ruski:
  • 3 ziemniaki normalnej wielkości
  • 1/2 kostki twarogu (tłustego!)
  • 2 łyżki masła
  • 2 małe cebule
  • sól
Ziemniaki ugotować w osolonej wodzie do miękkości.
Cebulę drobno posiekać i smażyć na maśle tak długo, aż się zezłoci. Miękkie ziemniaki udusić, dodać do cebuli, wrzucić twaróg i doprawić solą, wszystko dobrze wymieszać. Jeśli farsz wyda się zbyt suchy, można dolać nieco mleka.

Podsypać blat (i wałek) mąką. Ciasto pierogowe podzielić na 2 części, każdą z nich rozwałkować na grubość 1-2 mm. Wykrawać kółka jakąś dużą szklanką, nakładać na nie farsz, składać w pół i zlepiać. Jeśli się nie będą chciały zlepić, wystarczy zmoczyć palce w wodzie i zwilżyć oporne na klejenie miejsca.
Można je gotować od razu albo zamrozić i ugotować w dowolnym momencie. (Gotujemy je w osolonej, wrzącej wodzie do czasu, aż wypłyną na powierzchnię).
Później można je podsmażyć na maśle z cebulą - nie czas na diety, kiedy pierogi są na horyzoncie.



środa, 10 września 2014

Drożdżowe babeczki ze śliwkami

Pewnie już myśleliście, że to kolejny przepis na najnudniejszy wypiek świata (niestety, ciasto drożdżowe mnie nie zniewala, chociaż wiem, że dla wielu ludzi to najwyborniejszy podwieczorek...), a tu niespodzianka, bo nie. Czekoladowe drożdżowe wcale nie jest aż tak popularne, a czekoladowych drożdżowych muffinek to już w ogóle jeszcze nie jedliście.
Na pewno nie stąd. :)
Fajnie się je takie w pracy. Śliwka mile zaskakuje, a biała czekolada jest, jak zwykle, białą czekoladą. Czyli nagrodą.

Na 14 babeczek:
  • 1 szklanka mleka
  • 100 g masła
  • 2 jajka
  • 20 g drożdży
  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżki kakao
  • 1/2 szklanki cukru
  • 7 śliwek
  • biała czekolada
Pół szklanki mleka podgrzewamy, ale nie chcemy, żeby było bardzo gorące, bo zaraz będziemy wrzucać do niego drożdże. 
Zatem wrzucamy drożdże, dosypujemy łyżeczkę cukru i dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 10 minut, aż drożdże ruszą.
Masło roztapiamy i studzimy.
W osobnym naczyniu suche składniki łączymy ze sobą, dodajemy roztopione masło, jajka, pozostałe mleko i zaczyn z drożdży. Wyrabiamy gładkie ciasto i zostawiamy w ciepłym miejscu, przykryte czystą ściereczką, na godzinę. Możemy w tym czasie iść nazbierać śliwek.

Kiedy ciasto wyrośnie, nakładamy je do połowy wysokości foremek babeczkowych (nie trzeba ich niczym wykładać, ale można), na wierzch kładziemy po pół śliwki, delikatnie wciskając je do środka. Jeśli zostanie nam nieco ciasta, możemy te śliwki jeszcze nim trochę przykryć, ale nie jest to niezbędny warunek.
Pieczemy w 180 stopniach przez 15-20 minut (znowu - to zależy od piekarnika), na jeszcze gorących kładziemy po kostce białej czekolady.






środa, 27 sierpnia 2014

Śliwkowy z marcepanem

Sierpień, powinnam korzystać z ostatnich ciepłych dni, siedzieć na moim nowym tarasie i wygrzewać się, patrząc na jeszcze zielone brzozy i lipy.
Ale to już chyba jesień, deszcz, kaloryfery zaczęły być ciepłe, a lipy żółte. Jedyna pociecha w śliwkach i malinach. I w tym, że teraz mieszkam w lesie (chociaż trochę to na wsi), a mieszkanie w lesie wygrywa z każdą rzeczą, która mogłaby chcieć mnie przygnębiać.
Zmodyfikowałam zeszłoroczny przepis - marcepan uszlachetnia wszystko, czego dotknie. Enjoy.

Na okrągłą blachę 22-25 cm:

  • 3 szklanki mąki
  • 4 jaja
  • 160 g masła
  • 1,5 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 15 śliwek
  • 200 g marcepanu
Masło kroimy w kostki, wrzucamy do mąki razem z jajami, cukrem, proszkiem, mieszamy. Dodajemy sok z cytryny na końcu, żeby proszek nie zaczął za szybko reagować.
Wykładamy ciasto na wyłożoną papierem tortownicę, na wierzchu układamy przepołowione śliwki, przecięciem ku górze. Marcepan wkładamy do zamrażarki, a blachę z ciastem do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.
Niektóre piekarniki nie są jednak tak łaskawe i trzeba będzie nagrzać je do 200. I zamiast planowanych 40 minut, ciasto będzie się piekło 1,5 godziny. Niestety, własne mieszkanie oznacza czasem również trochę zdezelowany sprzęt kuchenny.
Na 10 minut przed końcem pieczenia rozkładamy na całej powierzchni płatki z marcepanu (dlatego go zamrażaliśmy - żeby łatwiej było z niego strugać listki hebelkiem do sera lub obieraczką do pyrów).






Bonusowo mój bukiet Matkobożozielny. Byłam z niego nadzwyczaj dumna.




wtorek, 22 kwietnia 2014

Biała kiełbasa ze śliwkami

Raczej w cudzysłowie ta kiełbasa, bo tym razem się na tym sojowym ulepku zawiodłam. Parówki sojowe są całkiem smaczne - a podejrzewam, że w tradycyjnych parówkach procentowa zawartość mięsa jest podobna.
Jednak te białe kiełby trochę są bez smaku. Przynajmniej dla kogoś, kto jeszcze pamięta, jak smakuje biała parzona. Kuba może już nie pamiętać, to mu smakowało.
Zatem podaję prosty przepis z zaznaczeniem, że polecałabym raczej wypróbować go na mięsnym wyrobie :)
Inspiracja stąd.


  • 5 białych kiełbas 
  • 1 cebula
  • 7-10 suszonych śliwek (ja użyłam kalifornijskich)
  • 2-3 ząbki czosnku
Kiełbasy nacinamy wzdłużnie, do 2/3 głębokości. Śliwki kroimy na pół i 3-4 takie połówki wsadzamy w każdą naciętą kiełbaskę, a pomiędzy śliwki upychamy pokrojony w plasterki czosnek. Sliwki zabezpieczamy wykałaczkami przed wypadnięciem. Cebulę kroimy w krążki albo półksiężyce, podsmażamy na rozgrzanej i skropionej olejem grillowej patelni, aż się zeszkli. Dokładamy kiełbasy i smażymy je z obu stron do czasu ładnego zrumienienia. Przed podaniem przykrywamy smażoną cebulką.



poniedziałek, 7 października 2013

Muffiny truflowe

Miałam ochotę na coś z marcepanem i kakao.


Nie dostałam marcepanu. Ale dostałam za to suszone śliwki, migdały i rum. W sam raz na mgliste, jesienne wieczory. To w ogóle hańba, że musiałam kupić rum za fortunę, skoro u Kuby w lodówce stoi jeszcze pół butelki mojego tuziemskiego. Trudno. Jeszcze większą hańbą jest to, że zaginęła mi jedna silikonowa foremka do babeczek i nie wiem nawet, kogo za to ukarać.

Na 12 sztuk:

  • 1 szklanka mąki
  • 0,5 szklanki kakao
  • 1 szczypta soli
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody
  • 2/3 szklanki cukru
  • 1 jajko
  • 2/3 szklanki mleka
  • 60 g gorzkiej czekolady, roztopionej
  • 1/4 szklanki oleju
  • 100 ml rumu
  • 24 suszone śliwki
  • garść płatków migdałowych.
Śliwki zalać rumem i odstawić na min. godzinę do namoczenia.
Mąkę, kakao, sól, proszek i sodę wymieszać. W osobnym naczyniu wymieszać składniki mokre i cukier. Połączyć zawartość obu naczyń i dolać do nich 2/3 rumu spod śliwek (reszta może być prądem do herbaty). Do wyłożonych papilotkami foremek powkładać po 2 śliwki, przykryć je ciastem i posypać płatkami migdałowymi.

Piec 15-20 minut (tak gadam, ale i tak sugeruję się tylko suchością patyczka) w 180 stopniach z termoobiegiem.



piątek, 13 września 2013

Tarta śliwkowa

Z cynamonem i solonym karmelem, czyli sposób na rozgrzanie kości w te listopadowe chłody.
Deszcz i długi tydzień (już sam związek długi tydzień brzmi nienaturalnie i okropnie, do długiego pasuje tylko weekend) wypłukały ze mnie wenę, może kolejny kawałek tarty mi ją przywróci. Tymczasem zostawiam Was z przepisem i zdjęciami.

Kruche ciasto możemy wziąć z tego przepisu.

Nadzienie:

  • 20-25 śliwek
  • 2 łyżki masła
  • 1 łyżeczka cynamonu (niekoniecznie)
  • 1 łyżka cukru (jeśli śliwki nie są bardzo dojrzałe)
Karmel:
  • 8 łyżek cukru
  • 2 łyżki wody
  • 3/4 szklanki kremówki
  • 3 łyżki masła
  • 0,5 łyżeczki soli
Kruche ciasto wygniatamy i chowamy do lodówki na godzinę. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni z termoobiegiem.
Śliwki  przekrawamy na pół i pozbawiamy pestek. W garnku roztapiamy masło, wrzucamy do niego śliwki, posypujemy je cynamonem i cukrem i przykrywamy, niech się duszą 5 minut.
Ciasto wyciągamy z lodówy, wałkujemy między dwoma kawałkami papieru do pieczenia i przekładamy do formy na tartę, uwzględniając również brzegi. Nakłuwamy je widelcem w kilku miejscach, przykrywamy papierem do pieczenia (można użyć tego samego, co do wałkowania) i obciążamy np. ziarnami fasoli. Podpiekamy przez 10 minut, następnie zdejmujemy obciążenie i dajemy mu jeszcze 10 min. w samotności. Po tym czasie wyciągamy je, zwiększamy temperaturę do 200 stopni i przelewamy na podpieczony spód zawartość garnka ze śliwkami, również z powstałym sosem. Pieczemy 10 minut.

Żeby zrobić karmel,  musimy wsypać cukier i wodę umieścić w garnku z grubym dnem. Trzymamy to na małym ogniu bez mieszania, aż cukier zacznie się topić i brązowieć. Kiedy cukier będzie już zupełnie roztopiony i zbrązowiały, ale nie będzie bryłą, tylko raczej cieczą, lejemy na niego śmietankę i wrzucamy masło (ostrożnie, bo będzie się wkurzać i pryskać), energicznie mieszamy, aż wszystko połączy się w jedną masę. Trzymamy na ogniu, aż lekko zgęstnieje (po przestudzeniu będzie jeszcze bardziej gęsty) i dodajemy do niego sól. Powstałym sosem polewamy tartę.








wtorek, 27 sierpnia 2013

Dziesięciominutowy* placek ze śliwkami

*Oczywiście o ile nie liczyć czasu pieczenia ;) bo przygotowanie jest naprawdę błyskawiczne.
Wróciłam wczoraj późnym wieczorem z wiaderkiem malin od Siostry i z planem, jak je wykorzystać. Zastałam stosy śliwek i Tatę, całego zadowolonego, że dostarczył mi owoc na placek :) no cóż, maliny i tak wolę na świeżo, a śliwki w placku są już podmuchem jesieni, co jest dobre i smutne zarazem.

Na niedużą blaszkę:

  • 3 szklanki mąki
  • 4 jajka
  • 1 kostka masła, pokrojona w kosteczkę
  • 1,5 szklanki cukru
  • 0,5 łyżki octu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 łyżeczki cynamonu
  •  + kilka śliwek (ile wejdzie do blachy)
Wszystkie składniki wymieszać na jednolitą masę, przełożyć do wyłożonej papierem blachy i wyrównać (ciasto będzie stawiać przed tym opór, ale nawet, jeśli będą krzywizny, to wyrównają się podczas pieczenia), poukładać rzędami połówki śliwek (przeciętą stroną do góry, żeby ciasto nie nasiąkło ich sokiem i nie zostało zakalcem) i włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (termoobieg). Po 40 minutach sprawdzić patyczkiem i wyciągnąć, a jeśli nadal nie nadaje się do wyciągnięcia, przetrzymać dziada jeszcze z 5 minut, aż się podda. Po ostygnięciu posypać cukrem pudrem.


drukuj